Instytucje kultury są najbardziej odpowiednimi miejscami do prowadzenia działań edukacyjnych. Funkcjonują w warunkach organizacyjnej stabilności i przewidywalności finansowej. Inaczej niż wiele organizacji pozarządowych zatrudniają pracowników na umowy o pracę. Dysponują infrastrukturą. Zazwyczaj posiadają dobrze rozpoznawalną markę. Czego jeszcze potrzeba, aby polskie instytucje kultury były awangardą edukacji kulturowej?

Większość działań edukacyjnych w instytucjach kultury obejmuje formy edukacji artystycznej. To paradoks: uczestnictwo dorosłych w życiu muzeów i galerii, w szczególności sztuki współczesnej, jest niewielkie. A jednak sporo inwestuje się w edukację artystyczną: głównie plastyczną i muzyczną, skierowaną przede wszystkim do dzieci i młodzieży, czasami do seniorów, a sporadycznie do dorosłych. Dorośli generalnie stanowią znikomą grupę odbiorczą wśród działań edukacyjnych prowadzonych przez instytucje kultury.

Dorośli są najbardziej problematyczną grupą w działaniach edukacyjnych instytucji kultury. Jak mówią edukatorzy: trudno ich pozyskać, są zajęci karierą zawodową, często także wychowywaniem dzieci. Przychodzenie do instytucji kultury jest ostatnią rzeczą, na jaką dorośli mają ochotę i na którą mogą sobie pozwolić. Co innego seniorzy: ta grupa z perspektywy instytucjonalnych strategii audience development posiada największy kapitał: mianowicie czas. Jest to także grupa chętna do działań, często poszukująca nowych wyzwań i nowych relacji społecznych. Utarło się już jednak w instytucjach stereotypowe myślenie o tych dwóch typach odbiorców: seniorzy są „łatwi do pozyskania” i nie bardzo „wymagający w obsłudze”, natomiast dorośli to terra incognita, grupa obwarowana, zbyt zajęta w swoim obecnym czasie życia, aby warto było o nią zabiegać. Koszty tych zabiegów byłyby nieproporcjonalne w stosunku do potencjalnych zysków. Czy na pewno tak jest? Niekoniecznie. Po pierwsze, łatwo możemy wpaść w pułapkę „wciąż tej samej grupy seniorów”, migrujących od projektu do projektu, od wydarzenia do wydarzenia. Jeśli wydaje się nam, że wciąż widzimy te same twarze na wszystkich edukacyjnych eventach w naszej instytucji, możemy być pewni, że to z pewnością dobrze – udało się nam zbudować stałą grupę odbiorców. Z drugiej strony warto uruchomić wówczas sygnał alarmowy: czy ta grupa nie stała się na tyle zwarta, że trudno potencjalnym nowym uczestnikom się przez nią „przebić”? Czy nie jest tak, że w poszczególnych nowych ambitnych działaniach edukacyjnych, w których stawiamy sobie cele aktywizacji nowych grup – aktywizujemy tych już aktywnych? Czy w konsekwencji nie jest tak, że nie zadajemy sobie trudu, aby docierać do tych, którzy nie przychodzą? Stałe senioralne grupy odbiorcze w instytucjach kultury mogą tworzyć rodzaj zasłony dymnej, stwarzającej wrażenie, że instytucja świetnie działa w swoim otoczeniu społecznym, gdy tymczasem może ona nie zadawać sobie żadnego trudu, aby owo otoczenie głębiej rozpoznać.

A co z grupą dorosłych? Czy rzeczywiście nie warto w nich „inwestować”? To zależy. Przede wszystkim od tego, jakie cele stawia sobie instytucja. Możemy jednak założyć, że te instytucje kultury, którym zależy na tym, aby realizować zadania z zakresu edukacji kulturowej stawiają sobie szeroko ujęte cele społeczne. Edukacja kulturowa oznacza bowiem nie tyle edukację do sztuki, nie tyle „produkcję” człowieka kulturalnego, ile przede wszystkim pogłębianie demokratycznych, rozumiejących sposobów uczestnictwa w kulturze. Najogólniej sformułowane cele społeczne instytucji kultury w tym kontekście powinny dotykać spraw najprostszych i zarazem najistotniejszych: żeby wszystkim w otoczeniu instytucji żyło się jak najlepiej. Co to oznacza konkretnie? Oznacza to, że – „wszystkim” – a więc chodzi o równość w dostępie do życia społeczno-kulturowego dla wszystkich grup i wspólnot, o inkluzywność społeczną, o przeciwdziałanie dyskryminacji, o pogłębianie świadomości obywatelskiej. Oznacza to także, że ma się dziać dobrze: że nikt nie powinien czuć się samotny (budujemy więzi i relacje społeczne, dajemy możliwość zawiązywania interakcji, tworzenia się grup). Że warto żyć ciekawie, robić rzeczy interesujące: instytucja może być centrum pobudzania kulturowej wyobraźni i rozwijania wiedzy. Oznacza to także, żeby nie popadać w stagnację – dawać szanse rozwoju, poszukiwania nowości, odkrywania, kreowania. Wszystkie te społeczne cele z powodzeniem mogą być realizowane przez edukację kulturową.

Czy istnieją sprawdzone sposoby na przełamywanie trudności w „pozyskiwaniu” dla działań edukacyjnych dorosłych odbiorców? Jest ich przynajmniej kilka. Po pierwsze, myślenie o tym, jaką rolę w życiu dorosłych odgrywa edukacja. Co z ideą uczenia się przez całe życie? Przecież pracujący dorośli często inwestują w swój rozwój – albo ten związany z karierą, albo ten osobisty. Edukacja kulturowa rozumiana jako edukacja obywatelska, społeczna – ma wiele do zrobienia w tym zakresie. Ma także wiele do nauczenia się. Jednym z najbardziej inspirujących miejsc, w którym można obecnie czerpać wiedzę o różnych aspektach edukacji dorosłych jest cyfrowa platforma o edukacji dorosłych EPALE. Działająca we wszystkich krajach członkowskich Unii Europejskiej prezentuje doświadczenia, teksty, publikacje i dyskusje na temat profesjonalizacji myślenia o edukacji tej trudnej grupy odbiorczej, jaką są dorośli. Zaletą EPALE jest nie tylko to, że możemy z niej czerpać inspiracje edukacyjne z wielu krajów Europy, ale także interdyscyplinarność tej platformy. Zbiera ona treści dotyczące niemal wszystkich aspektów edukacji dorosłych: od zarządzania zasobami ludzkimi, poprzez doradztwo zawodowe, edukację seniorów, coaching, edukację medialną, ewaluację działań edukacyjnych, aż po edukację kulturową. Okazuje się, że zbieranie tych wszystkich doświadczeń w jednym miejscu przynosi dla edukatorów kulturowych zupełnie nową, świeżą perspektywę myślenia – o kulturze (i edukacji do niej) nie jako o kwiatku do kożucha, ale jako o czymś, co można profesjonalizować podobnie, jak inne obszary edukacji. Unijne wytyczne dotyczące sposobów projektowania działań edukacyjnych poprzez dokładne określanie celów i efektów kształcenia – daje interesujące perspektywy dla edukatorów kulturowych. Myślenie o edukacji dorosłych w terminach efektywności i realnych korzyści, jakie dorośli mogą wynosić dla siebie z edukacji w instytucjach kultury to nowe wyzwanie. Polega ono na tworzeniu takiej oferty, która będzie dobrze wpleciona w potrzeby tej grupy odbiorczej. Nie jest to możliwe bez wykonania pogłębionej diagnozy jej potrzeb. Po prostu nie ma sposobu na dotarcie do nowych grup odbiorczych bez uprzedniego wyjścia do nich pracowników instytucji. Instytucje otwierające się, badające swoje otoczenie społeczne, nie poprzestające na już pozyskanych odbiorcach oraz tworzące ofertę edukacyjną odpowiadającą na realne, codzienne potrzeby dorosłych – zarówno te zawodowe, te związane z wychowaniem dzieci, jak i te zasilające sposoby spędzania czasu wolnego – to przyszłość dla edukacji kulturowej w instytucjach.

Dr hab. Marta Kosińska – kulturoznawczyni, pracuje w Instytucie Kulturoznawstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Współzałożycielka, działaczka i badaczka w Centrum Praktyk Edukacyjnych przy CK Zamek w Poznaniu. Jest animatorką środowiska edukacji kulturowej, doradczynią i konsultantką projektów dla edukatorów i animatorów kulturowych, ewaluatorką projektów edukacyjnych, badaczką i projektodawczynią badań z zakresu edukacji kulturowej. Ambasadorka EPALE.