Zastrzegam na wstępie: to nie jest dyskusja polityczna, lecz czysto ekonomiczna i socjologiczna. Bardzo dbam o to, aby w obszarze kultury nie toczyć sporów politycznych. Jednak jako socjolog i ekonomista chętnie podejmę polemikę z doktorem ekonomii, Sławomir Mentzen.

Lider Konfederacji oświadczył: “Projekt wypłaty emerytur artystom, którym nie chciało się płacić składek, którzy tworzą sztukę, której nikt nie chce jest niesprawiedliwy względem tych Polaków, którym chce się pracować i którzy muszą płacić składki. Jeżeli artysta nie potrafi na siebie zarobić, to nie jest artystą, tylko hobbystą. Nie tworzy sztuki, tylko badziew. A jeżeli próbuje nas wszystkich do tego orżnąć na kasę, to jest jeszcze złodziejem i niech spada. STOP finansowaniu nierobów, beztalenci i darmozjadów z naszych pieniędzy!”
W mojej ocenie, okazując artystom głęboką pogardę w kontekście rządowego projektu ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny, ujawnił przede wszystkim potężny deficyt wiedzy ekonomicznej. Człowiek z doktoratem z ekonomii mówi rzeczy, które obrażają nie tylko twórców, ale i samą naukę. Człowiek, który zbudował swoją popularność na TikToku, opowiadając o tym, jak nie płacić ZUS-u oraz o tym, że system ten wkrótce upadnie jako piramida finansowa, dziś mówi artystom: skoro nie chcieliście płacić składek, to nie wyciągajcie rąk po emerytury.
Problem jest jednak znacznie głębszy. Sławomir Mentzen głosi tezy, które z perspektywy współczesnej nauki brzmią tak, jakby ostatnie sto dwadzieścia lat rozwoju ekonomii spędził pod kamieniem. Kultura i sztuka są istotnymi determinantami rozwoju gospodarczego, co udowodnili liczni badacze. Poniżej przykłady.
Wybitny ekonomista, prof. Marian Noga (m. in. były członek Rady Polityki Pieniężnej i mój wykładowca m. in. na studiach podyplomowych dot. mechanizmów funkcjonowania strefy Euro) pisze wprost, że kultura będąc elementem składowym kapitału ludzkiego, kapitału intelektualnego, kapitału społecznego i relacyjnego – musi być postrzegana jako determinanta rozwoju gospodarczego, przyczyniając się do wzrostu dobrobytu jednostki i społeczeństwa. Jak wskazuje Marian Noga przejście z peryferii do centrum światowego systemu gospodarczego nie jest możliwe bez pełnego udziału kultury. Jest ona przesłanką, determinantą i środkiem tego procesu. Od kultury bowiem zależy: powstawanie i rozwój przemysłów kreatywnych, które są nośnikami innowacji; kształtowanie się kapitału społecznego; inwestowanie w człowieka i kreowanie kapitału ludzkiego; budowanie systemu wartości, idei; przekształcenia strukturalne w gospodarce.
Zdaniem Grażyny Światowy i Krzysztofa Kuźniaka z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu instytucje kultury pełnią funkcję edukacyjną oraz prowadząc działalność odpowiadają na bardzo szeroką gamę potrzeb społecznych na płaszczyźnie psychologicznej, należących do grupy potrzeb wyższego rzędu, decydujących o wysokim poziomie życia społeczności, niezbędnych do zbudowania społeczeństwa dobrobytu. Według nich oferta instytucji artystycznych oraz innych podmiotów tworzących rynek kultury jest warunkiem koniecznym w procesie budowania społeczeństwa dobrobytu oraz wysokiej jakości życia, a nakłady przeznaczane na kulturę powinny być traktowane przez instytucje publiczne, nie jako koszty, ale jako inwestycje wydatkowane w celu podnoszenia jakości życia społeczeństwa.
Jak nieco wcześniej zauważył Ryszard Borowiecki, kultura jest również postrzegana jako istotny czynnik rozwoju ekonomicznego, ponieważ: wpływa na atrakcyjność regionów dla inwestorów oraz jako miejsc zamieszkania; stymuluje rozwój turystyki; tworzy rynek pracy; kreuje przemysł kultury; wzbudza mnożnikowe procesy gospodarcze wywoływane rozwojem infrastruktury społecznej; określa funkcje metropolitalne miast oraz sprzyja alokacji zasobów ludzkich w sektorach rozwojowych.
Sławomir Mentzen zdaje się nie wiedzieć o procesach, które nauka opisała już dekady temu. Już w latach 60. XX wieku ekonomiści (z Williamem Baumolem na czele) udowodnili, że kultura i sztuka nie podlegają takim samym regułom jak masowa produkcja przemysłowa. W sektorze kultury przestrzeń na klasyczną optymalizację kosztów jest bardzo ograniczona. Przecież orkiestra symfoniczna nie może zrezygnować np. z sekcji skrzypiec, albo klarnetów. Zgodnie z tzw. „chorobą kosztów Baumola” (co przywołuje też M. Noga), praca żywa w kulturze nie zwiększa swojej wydajności w nieskończoność poprzez technologię, a ponieważ płace w gospodarce rosną, koszty wytworzenia kultury muszą rosnąć. Dostęp do niej zawsze będzie wymagał wsparcia, bo to koszt cywilizacyjny.
Lider Konfederacji przegapił nie tylko rozwój XX-wiecznej ekonomii, ale też wielowiekową, sięgającą starożytności tradycję mecenatu. Jego poglądy są tak archaiczne, że aż bolą. Idąc tym tropem, można by powiedzieć naukowcom, którzy dokładnie wczoraj protestowali pod Sejmem, że są jedynie „hobbystami”, skoro nie potrafią natychmiast spieniężyć swoich badań na rynku.
Tymczasem zarówno naukowcy, jak i artyści po prostu posuwają ten świat do przodu. Bez nich pewnie wciąż tkwilibyśmy w cywilizacyjnym skansenie, przekonani, że rozwój mierzy się wyłącznie liczbą wyprodukowanych gwoździ i ton przerzuconego węgla. Ignorowanie faktu, że to kultura i sztuka, innowacje i kapitał społeczny są paliwem nowoczesnych, bogatych gospodarek, to żaden liberalizm – to zwyczajny analfabetyzm ekonomiczny.
Gospodarka, głupcze!
Paweł Kamiński
* oryg. „The economy, stupid” – fraza stworzona przez Jamesa Carville’a w 1992 roku, kiedy doradzał Billowi Clintonowi w jego udanej kampanii w wyborach prezydenckich USA
Sławomirowi Mentzenowi do poczytania (na początek):

Baumol W., Bowen W., (1966), Performing Arts: The Economic Dilemma, Twentieth Century Fund, Hartford, Connecticut.

Borowiecki R. (red.) (2004), Perspektywy rozwoju sektora kultury w Polsce, Oficyna Ekonomiczna, Kraków.

Ilczuk D. (2012), Ekonomika kultury, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa.

Klinenberg E. (2018), Palaces for the People: How Social Infrastructure Can Help Fight Inequality, Polarization, and the Decline of Civic Life, Crown Publishing Group, New York.

Noga M. (2021), Kultura a ekonomia, CeDeWu, Warszawa.

Światowy G., Kuźniak K. (2017), Miejsce kultury w budowaniu społeczeństwa dobrobytu, „Handel Wewnętrzny”, nr 4 (369), t. I, s. 425–434.

Przeczytaj też: Trzy powody, dla których nakłady na kulturę powinny rosnąć

Dodaj komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.