W świecie unijnej biurokracji można znaleźć programy, które w sektorze kultury sprawdzają się znakomicie, omijając grząskie i niebezpieczne tereny, dając w zamian dużo wiedzy, frajdy i… pieniądze. Takim programem jest Erasmus+

Erasmus, czyli międzynarodowa wymiana studentów spod znaku wiecznych imprez? Nie porzucajcie lektury, bo nie o takim Erasmusie mowa. Choć od młodości nie uciekniemy. Młodzi przedsiębiorcy mają w zwyczaju cytować różne prawdy, które w jednym zdaniu starają się zawrzeć sens świata. Jedna z nich mówi:

„Jeśli jesteś najmądrzejszą osobą w pokoju, to znaczy, że to niewłaściwy pokój”.

Wynika z tego, że aby się ciągle rozwijać potrzebujemy otaczać się tymi, którzy w danej dziedzinie są od nas bardziej kompetentni. Sam fakt konieczności rozwoju traktuję już jako aksjomat.

Łatwo się mówi, gdy reprezentujesz niewielki startup czy mikrofirmę. Świat szkoleń czy konferencji stoi przed tobą otworem. O czasie spędzonym na rozwijaniu siebie i swoich pomysłów po to tylko, żeby sprawdzić, czy zadziałają decydujesz ty i twój portfel, ewentualnie inwestorzy.

Tak to może wyglądać w sektorze prywatnym, szczególnie w branży IT. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że sektor kultury jest w trochę innej sytuacji. Chroniczny brak środków, biurokracja czy ciągle dewaluowanie znaczenia tego, co kultura wnosi do naszego życia – codzienność.

Właściwy pokój

Zanim trafiłem na Erasmus+ byłem w podobnej sytuacji: nie miałem środków na inwestycje ani siły, aby zmierzyć z „papierologią”, ale przede wszystkim do głowy mi nie przychodziło, że mogę – trzymając się bon motu z początku – wejść do innego pokoju. Sprawdzać kto tam jest, eksperymentować, poznawać innych. Że moja organizacja dostanie na to środki, a całą biurokrację da się zamknąć w naprawdę skromnych ramach. I co najważniejsze – moja wiedza i doświadczenie mogą przydać się w całej Europie.

Nagle z osoby, reprezentującej organizację skupioną wyłącznie na świadczeniu usług, stałem się ekspertem. Dość powiedzieć, że wiele zjawisk na styku edukacji i technologii pojawiło się na polskim rynku dzięki pracy mojej i zespołu kilkudziesięciu innych osób z wielu krajów w całej Europie.

Dla chcącego nic trudnego – to porzekadło, które wydaje nam się rdzennie polskie, jest przypisywane Erazmowi z Rotterdamu, do którego imienia nawiązuje Erasmus+. Stąd też wniosek: trzeba po prostu przeczytać dokumentację i aplikować.

Jak zmienić pokój

Zaczyna się w zasadzie od znalezienia potrzeby na rynku. Odsyłam do źródła wiedzy: http://erasmusplus.org.pl/edukacja-doroslych/. Program dzieli się na sektory, z których „Edukacja dorosłych” zapewne najbardziej przypadnie nam do gustu. Opisy są przejrzyste, więc nie będzie problemu z rozszyfrowaniem, o co chodzi. Każda instytucja ma grupy docelowe do których trafia i to ich edukacja jest istotą. I rzeczywiście: instytucje kultury coraz częściej korzystają z oferty Erasmus+. Szybko się okaże, że mamy wszystko, co trzeba do aplikowania. Oprócz jednego.

Pokój nie może być pusty

Istotą projektów jest partnerstwo rozumiane jako współpraca międzynarodowa. Dla wielu to najtrudniejszy krok. Bo jak znaleźć w Europie instytucje podobne do naszej i dogadać się z nimi, aby wspólnie poprowadzić wielomiesięczny projekt? Tutaj odsyłam na platformę EPALE: https://ec.europa.eu/epale/pl/ – znajdziemy tam doświadczone organizacje i ekspertów, którzy chętnie dzielą się wiedzą. Nigdzie nie ma takiego drugiego miejsca, dlatego warto dołączyć do EPALE.

Wspominałem o współpracy z osobami z całej Europy. I to jest najcenniejszy kapitał, który moja organizacja wynosi z projektów Erasmus+. Dowiedziałem się jak działają instytucje publiczne i firmy w różnych państwach, jak działa rynek. Mogłem zapytać: jak wy to robicie, że wam się udaje? Sam byłem o to pytany wielokrotnie. Wyszedłem ze swojego pokoju i zobaczyłem, jak inne firmy, pozornie podobne do mojej, urządzają swoje. Że pomysł na biznes, edukację czy kulturę może być teoretycznie taki sam, ale – w praktyce – bardzo różnie realizowany. Tego nie dowiedziałbym się z żadnego szkolenia.

Piotr Maczuga – od ponad dekady zajmuje się zagadnieniami wykorzystania nowych technologii w edukacji dorosłych. Współautor podręczników w zakresie webinariów, webcastów, knowledge pills i innych metodyk, autor szkoleń z zakresu wykorzystania multimediów w uczeniu i biznesie oraz publikacji poświęconej tej tematyce. Autor bloga  www.maczuga.edu.pl/blog/. Ambasador EPALE.

Zapraszamy do udziału w konkursie „Kulisy pracy trenera”, który trwa do 10 listopada 2018 r. Więcej informacji znajduje się na stronie http://bit.ly/konkursEPALE